W kartonie

Jestem już oficjalnie pedagogiem z wykształcenia!
W poniedziałek miałam obronę mojej pracy licencjackiej i obroniłam się na czwóreczkę! Dawno nie byłam z siebie aż taka dumna.
I to znaczy, że nieubłaganie kończy się etap mojego życia związany z Elblągiem. Bo kiedy w poniedziałek odbiorę z dziekanatu zaświadczenie o ukończeniu studiów to prawdopodobnie nieprędko tam wrócę (nie, nie będę osobiście mogła odebrać dyplomu- zrobi to za mnie moja mama).
Ostatnie 2 miesiące były czasem intensywnego załatwiania wszystkich możliwych (i tych niemożliwych też 😉) spraw. Dawno nie miałam tyle biegania po wszelkiego rodzaju instytucjach i urzędach, od banków począwszy, przez ARiMR skończywszy na notariuszu. Ale oprócz jednego papieru z uczelni (żebym mogła zacząć od października studia na innej uczelni) właściwie wszystko już mam załatwione i przyklepane.
No dobra, nie wszystko. Została mi jeszcze jedna Niezałatwiona Sprawa, ale to jest coś czego naprawdę nie mam siły ruszać. Nie chodzi tu nawet o siłę fizyczną. Po prostu psychicznie nie mam siły kolejny raz tłumaczyć i próbować przebijać się przez mur niezrozumienia. Co z tym zrobię? Nie mam bladego, zielonego, ani nawet tęczowego pojęcia.
W tym momencie jestem na tym etapie, że spakowałam całe swoje życie do pudełka (no dobra może do dwóch 😉). I z tymże bagażem zacznę nowe życie w Szczecinie.

Ale zanim przeprowadzę się na najbliższe 2 lata (co najmniej) do Szczecina planuję tak jak w zeszłe wakacje pojechać do Holandii do pracy. Zawsze przyda się trochę grosza na start.

A co przez ten czas działo się po drugiej stronie ekranu?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bawię się świetnie...

Niby-nóżka niby-mózg